Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu usprawnienia korzystania z jego zasobów oraz w celach statystycznych. Jeśli nie zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek w pamięci komputera, zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.
isel.pl - Angielski na poważnie

Blog językowy

Data:

21 grudnia 2012 r.

Temat:

Ćwiczymy rozumienie ze słuchu


Najtrudniejszym elementem w nauce języka angielskiego jest rozumienie ze słuchu, co pokazują liczne ankiety, badania i listy do redakcji :) Wymaga ono wielu lat regularnych, najlepiej codziennych ćwiczeń. O ile rozumienie pojedynczych słów, odtwarzanych np. w multimedialnych słownikach, nie sprawia problemów, to rozumienie kilkuwyrazowych zbitek lub całych zdań stanowi spore wyzwanie dla ucha. Nie ma żadnych supermetod ani czarodziejskich sztuczek, aby nabyć umiejętność rozumienia ze słuchu - po prostu trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.

Ćwiczyć można na różne sposoby, w zależności od stopnia zaawansowania. Warunkiem rozumienia ze słuchu jest znajomość słownictwa, bo oczywiste jest, że jeśli słowa nie znamy, to go prawdopodobnie nie usłyszymy ani nie zrozumiemy. Kontekst wprawdzie może pomóc, ale tylko wtedy, gdy braknie nam jednego słowa w zdaniu, a nie kilku.

Obecnie mamy niemal nieograniczony dostęp do udźwiękowionych, bezpłatnych materiałów - podcastów i programów (TED), wiadomości telewizyjnych (CNN) czy audycji radiowych (BBC). Mimo to wiele osób twierdzi, że nie może znaleźć właściwych dla siebie materiałów. W czym problem?

  1. Brak skryptów. Nie można wówczas sprawdzić słów, których się nie usłyszało.
  2. Audycje na żywo. Nie można cofnąć nagrania, aby przesłuchać je kilka razy.
  3. Zbyt długie nagrania. Często pojawiają się problemy z koncentracją, co w dalszym etapie może pozbawiać chęci, aby nawet rozpocząć słuchanie.
  4. Za wysoki poziom - trudne słownictwo, wielokrotnie złożone zdania.
  5. Zbyt szybkie lub zbyt wolne tempo nagarnia. Przy zbyt wolnych tekstach można się nudzić, przy zbyt szybkich - niewiele rozumieć, nawet po wielokrotnym wysłuchaniu. To w obu przypadkach może zniechęcać.
  6. Ta sama osoba. Dotyczy to głównie podcastów, których lektorem jest jedna osoba. Słuchając wyłącznie jednej osoby możemy poznać jej specyficzną wymowę, a na pewno chodzi nam o różnorodność i wszechstronność.
  7. Brak tłumaczenia na język polski. Ten problem nie jest aż tak ważny, skoro nastawiamy się na ćwiczenie słuchu. Mamy tyle bezpłatnych słowników online, że nie powinno być problemów ze znalezieniem tłumaczeń. Jeśli mimo pomocy słowników nie jesteśmy w stanie przetłumaczyć tekstu, oznacza to, że wybraliśmy za trudny materiał i trzeba poszukać czegoś łatwiejszego.

Patrząc na powyższe zestawienie widzimy, że faktycznie może nie być łatwo znaleźć idealne ćwiczenia, spełniające nasze indywidualne wymagania i upodobania. Mam tu na myśli oczywiście materiały bezpłatne. Dla tych, którzy jeszcze nie szukali albo nie znaleźli, mogę polecić całkiem dobre ćwiczenia, które pozbawione są większości wyżej opisanych wad.

Train your ear
Pliki mp3 dostępne są od audycji nr 028.

Co mi się podoba w tych nagraniach? Są krótkie (około 1 minuty), posiadają skrypty, nie są za szybkie ani za wolne, głosu użycza wielu lektorów, prezentują ciekawe, choć już nieaktualne informacje ze świata, różnorodne słownictwo ze „średniej półki”, jest ich dużo - prawie tysiąc, więc przerabiając jedno dziennie wystarczy na 3 lata :) Na tak długo na pewno nie wystarczy nam sił, ale zachęcam do poćwiczenia przynajmniej przez 3 miesiące, po jednym nagraniu dziennie. Róbcie to sumiennie, starając się słuchać kilka razy bez patrzenia do tekstu, a następnie z tekstem. Ćwiczenie można uznać za w pełni wykonane, jeśli na koniec, słuchając i nie patrząc do skryptu, będziemy rozumieli (prawie) każde słowo. Po 3 miesiącach takiego treningu obejrzyjcie sobie jakiś angielski program informacyjny lub posłuchajcie wiadomości radiowych. Jestem pewien, że się ucieszycie :) A może uczynicie z tego Wasze postanowienie noworoczne? Uważajcie tylko, aby nie padło ono łupem Ciemka :)

Wykonanie tego ćwiczenia (przynajmniej 100 nagrań) będzie pierwszym krokiem do rozumienia filmów, które, jak sami wiecie, są znacznie trudniejsze w odbiorze słuchowym niż wiadomości telewizyjne. Oczywiście, można od razu rozpocząć naukę od filmów, ale dla wielu z Was będzie to zbyt wysoki pułap, aby wystartować i ćwiczyć z pełnym zaangażowaniem przez wiele miesięcy. Pamiętajcie, trudność ćwiczenia musi być dostosowana do poziomu naszego zaawansowania. Mówi się, że powinien to być poziom i+1, czyli nieznacznie wyższy niż aktualne kompetencje ucznia.

Bez względu na to, jaki materiał wybierzecie do ćwiczeń, życzę Wam powodzenia.
Inch by inch, it's a cinch.

Spis tematówPoprzedni tematNastępny temat

Komentarze do tego tekstu możesz znaleźć na forum.

© 2004-2017 Jacek Tomaszczyk & Piotr Szkutnik