Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu usprawnienia korzystania z jego zasobów oraz w celach statystycznych. Jeśli nie zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek w pamięci komputera, zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.
isel.pl - Angielski na poważnie

Blog językowy

Data:

2 stycznia 2010 r.

Temat:

Postanowienia noworoczne (New Year's resolutions)


Mózg

Mózg jest jednym z najbardziej niezwykłych organów ludzkiego ciała. W ciągu setek milionów lat ewolucji rozwijał się i rozrastał tak, że na obecnym etapie rozwoju jego struktura obejmuje niejako trzy odrębne mózgi.

Najstarszą i najbardziej prymitywną częścią mózgu jest pień mózgowy, zwany czasem mózgiem gadzim. Ta część mózgu reguluje podstawowe czynności życiowe, takie jak oddychanie, bicie serca, metabolizm - ogólnie mówiąc, jej zadaniem jest zapewnienie przeżycia organizmowi.

Nad pniem mózgowym znajduje się układ limbiczny, znany także jako mózg ssaczy. Reguluje m.in. reakcje emocjonalne i jest odpowiedzialny za uczenie się i pamięć długotrwałą.

Kora mózgowa to najmłodsza część mózgu (ok. 100 milionów lat), zawierająca ośrodki gromadzące i interpretujące wszystkie informacje, które docierają do mózgu przez narządy zmysłu. Odpowiada za szereg czynności typowo ludzkich, takich jak abstrakcyjne myślenie, posługiwanie się językiem, kreatywność, rozumienie symboli i sztuki.

Do omówienia tematu dzisiejszego bloga szczególnie przyda nam się trochę wiedzy na temat tzw. ciała migdałowatego, będącego częścią układu limbicznego, które głównie znane jest z podejmowania decyzji o "walce lub ucieczce". Pełni ono rolę centrali alarmowej, która kontroluje docierające do mózgu wrażenia i jeśli zaistniałą sytuację uzna za zagrożenie, uruchomi szereg procesów mających na celu obronę organizmu. Należą do nich: wydzielanie odpowiednich hormonów, mobilizacja ośrodków ruchowych, pobudzanie układu sercowo-naczyniowego, a nawet spowolnienie lub zatrzymanie racjonalnego i twórczego myślenia w celu skrócenia czasu reakcji. Wyłączanie myślenia przez mózg może wydawać się nam pozbawione sensu, ale gdy np. idziemy między domami i naraz zauważymy biegnącego w naszą stronę wściekle ujadającego psa z obnażonymi kłami, to lepiej jest wskoczyć za ogrodzenie niż analizować, czy ten pies na pewno szczeka na nas czy raczej na kota, którego być może mamy za plecami, albo zastanawiać się, czy ten pies faktycznie gryzie czy tylko tak sobie szczeka, bo przecież jest powiedzenie, że pies, który głośno szczeka, nie gryzie.

Mimo że ciało migdałowate wyodrębniło się w mózgu kilkaset milionów lat temu, w dzisiejszych czasach również się przydaje, ale oprócz pożytku może niestety przynosić również szkody, gdyż obecnie zdecydowanie rzadziej mamy do czynienia z codziennymi sytuacjami realnego zagrożenia życia, a reakcja "walki lub ucieczki" wciąż ma miejsce, ale w innej formie. Ciało migdałowate może wszczynać alarm nawet z błahych powodów, jak chociażby w sytuacji, gdy uzna bodziec za nieprzyjemny. Takim nieprzyjemnym bodźcem może być np. myśl, że musimy zrobić coś trudnego (nauczyć się dużej porcji materiału, napisać sprawdzian, publicznie wygłosić przemówienie, etc.). Jeśli nie masz do czynienia z tego typu wyzwaniami, ciało migdałowate, które uwielbia to, co znane i bezpieczne, może nawet zareagować na pozornie nieistotne zmiany. Przykład? Jeśli miesiącami chodzisz do szkoły/pracy dokładnie tą samą drogą, spróbuj wybrać inną lub choćby pójść drugą stroną tej samej drogi. Jest duże prawdopodobieństwo, że przez kilka sekund poczujesz pewien opór - może to być ucisk w żołądku czy walka z myślą "a po co mam to robić?". Jeśli nie napotkałeś oporu, to dobrze - znaczy to, że Twoje ciało migdałowate nie jest aż tak wrażliwe.

Być może zastanawiacie się do czego zmierzam, bo zapewne nie odwiedzacie naszego serwisu po to, aby czytać o anatomii mózgu :) Jeśli powiążemy fakt obronnej reakcji mózgu na różne bodźce, w tym wszelkiego rodzaju zmiany, które mogą być interpretowane jako "nieprzyjemne", dostrzeżemy, że nasza motywacja, chęci czy zapał do pracy i efektywność jej wykonywania jest uwarunkowana funkcjami mózgu. Wiele osób ma wrażenie, że gdzieś tam w środku tkwi w nich jakiś niewidzialny wróg, który niweczy ich zamiary, odziera z chęci do pracy, namawia do odkładania spraw, wywołuje apatię i wymusza rezygnację z podjętego działania. W literaturze wspomina się w tym kontekście o podświadomości, nieświadomej części umysłu, w języku codziennym mówi się często o wewnętrznym leniu, czasem nazywa się tego wroga po imieniu, np. Georgem czy Guciem, a w Niemczech określa się go mianem Schweinehund. Domyślacie się pewnie, że za tym wszystkim stoi ciało migdałowate, które oczywiście nie działa samo, ale współpracuje z innymi strukturami mózgu, np. z hipokamem odpowiedzialnym za pamięć, i nie zawsze można je uznać za wroga. Ten cały zespół wymaga nazwy, aby można było o nim swobodnie pisać, podziwiając jego fenomenalne umiejętności. Ponieważ kluczową rolę w tym zespole odgrywa ciało migdałowate, nadałem mu imię Ciemek. Nazwa ta z pewnością wywołuje jeszcze inne skojarzenia, ale - jak się sami przekonacie - będą idealnie pasować do charakteru tej istoty. Już sam fakt blokowania myślenia, o którym pisałem wcześniej, odbierany przez nas czasem jako zaćmienie umysłu, pokazuje nieprzypadkowość imienia Ciemek.

Ciemek vs. realizacja planów

Spójrzmy na metody Ciemka, mające na celu przeszkodzenie nam w zrealizowaniu zamierzeń i planów. Za przykład mogą posłużyć nam postanowienia noworoczne dotyczące nauki angielskiego, ale schemat działania Ciemka jest taki sam przy innych próbach osiągnięcia jakiegokolwiek celu, wymagającego wysiłku czy poświęcenia.

  1. Niedopuszczenie do podjęcia decyzji o rozpoczęciu działania.

    W chwili, gdy w Twojej głowie pojawia się myśl, że od nowego roku bierzesz się za solidną naukę angielskiego, zostaje zaalarmowany Ciemek. On wie, że nauka języka obcego kosztuje wiele wysiłku przez długi okres czasu, więc musi natychmiast zadziałać, aby wyeliminować to zagrożenie. Prosi kolegę hipokampa, zarządzającego pamięcią długotrwałą, aby przypomniał Ci, że już kilka razy podejmowałeś naukę angielskiego i zawsze kończyło się to niepowodzeniem, więc i tym razem będzie pewnie tak samo. Ciemek, jako menedżer emocji, do wydobytego z pamięci faktu dołącza nieprzyjemne uczucie frustracji, które towarzyszyło wówczas Twojej porażce. Następnie Ciemek zaczyna swoją argumentację. Zastanów się dobrze, mówi, po co tak naprawdę Ci ten angielski? Wszystko masz po polsku, w Twoim mieście turyści z zagranicy to rzadkość, nie wiesz, jaką dostaniesz pracę, a tym samym nie masz pewności, że będzie potrzebny w niej angielski, wakacje zwykle spędzasz w Polsce, a jak pojedziesz za granicę, to na pewno na wycieczkę z biurem podróży, które zapewnia polskojęzycznego pilota i rezydenta. Co więcej, nauka angielskiego kosztuje, zwłaszcza lekcje prywatne, które trzeba byłoby brać przez kilka lat, a to się już niezła sumka uzbiera. Owszem, możesz się uczyć samodzielnie, ale dobrze wiesz, że nie masz zdolności do języków obcych i na pewno sam wiele się nie nauczysz. A poza tym człowieku, skąd ty weźmiesz tyle wolnego czasu? Przecież musisz odpocząć, obejrzeć TV, posłuchać muzyki, regularnie chodzić z przyjaciółmi na imprezy, kilka razy w tygodniu omówić z koleżankami najistotniejsze sprawy bieżące, czasem wyjść do kina albo po prostu zaczerpnąć świeżego powietrza, stojąc parę godzin z kumplami przed blokiem. A tak naprawdę to twój angielski jest całkiem niezły. Nie jesteś najgorszy w klasie, maturę podstawową na pewno jakoś zdasz, bo przecież znasz wiele słów z tytułów gier komputerowych czy z menu McDonald's. Zdecydowanie nie widzę sensu, abyś zabierał się za poważną naukę angielskiego, który jest przecież takim oklepanym językiem. Jesteś człowiekiem wolnym i niezależnym i na pewno nie chcesz ograniczać się jakimiś planami, które musiałbyś realizować dzień po dniu jak niewolnik. Ta cała nauka powinna przychodzić w jakiś taki naturalny sposób... No, nie traćmy czasu, zadzwońmy do Zuzy i spytajmy, jak udał się jej sylwester.

  2. Nakłonienie do opracowania nierealnych planów.

    W wielu przypadkach Ciemek osiągnie sukces już przy zastosowaniu pierwszej techniki. Jeśli jednak Twoje postanowienie będzie silne, Ciemek odpuści sobie próby storpedowania Twojej decyzji i posłuży się bardziej wyrafinowaną techniką. Natchnie Cię takim entuzjazmem, że z wielką radością i ekscytacją będziesz tworzył wielki plan nauki angielskiego. Dojdziesz do przekonania, że optymalny czas codziennej nauki języka to godzina, a najlepiej dwie. Wydaje się dużo, ale skoro chcesz biegle mówić po angielsku - podszeptuje Ciemek - to musisz tyle czasu poświęcać. Jak w pełni wykorzystać te dwie godziny? Ciemek wie, że absolutnie nie może pozwolić Ci skoncentrować się na jednej rzeczy, dlatego spokojnie i dokładnie wyjaśnia Ci, że podstawa sukcesu to - po pierwsze - wszechstronność, a po drugie - urozmaicenie. Zgodnie z jego intencją planujesz, że codziennie będziesz uczył się 50 słówek z różnych książek (10 to za mało, mówi Ciemek, przecież nie chcesz, aby nauka trwała 20 lat!), słuchał podcastów w mp3, wykonywał całą stronę ćwiczeń gramatycznych, pracował nad doskonałą wymową, przerabiając lekcje fonetyki, oglądał programy TV w angielskiej wersji językowej, a przed snem czytał do poduszki klasykę literatury angielskiej i amerykańskiej, oczywiście w oryginale (np. Ulissesa Jamesa Joyce'a). Stworzyłeś plan. Jesteś zadowolony. Ciemek jest szczęśliwy i może spokojnie zasnąć - do końca stycznia będzie po sprawie :)

  3. Sabotaż podjętych działań.

    Pierwsze 2 techniki Ciemka wyeliminowały 80% osobników. Pozostało jednak 20% godnych przeciwników, którzy nie tylko podjęli decyzję o rozpoczęciu nauki, ale mądrze zaplanowali, że będą uczyć się angielskiego tylko pół godziny dziennie, skupiając się wyłącznie na tym, co przynosi najlepsze wyniki. Ciemek widzi, że sprawa staje się poważna i zanim przystąpi do właściwych działań, wypróbuje jeszcze banalną sztuczkę, na którą jednak łapie się wiele osób - odwlekanie. Zacznie od pochwał: tak, opracowałeś świetny plan, masz brachu kawał motywacji, teraz to już ten angielski będzie twój, nie ma bata! Super, którego dzisiaj mamy? 1 stycznia. Aha, to przecież święto, w święto chyba nie wypada rozpoczynać, zwłaszcza że w noc sylwestrową nie bardzo się wyspałeś, więc nauka nie byłaby efektywna. Nie warto zaczynać nie będąc w optymalnej formie. Dobra, jutro bierzemy się do roboty. Następnego dnia Ciemek pyta: jaki dziś dzień? Wtorek/środa/czwartek - eee, jak już zacząć, to najlepiej od początku tygodnia, a nie w środku. Piątek/sobota/niedziela - przed tobą ciężki tydzień, musisz w weekend odpocząć. Te kilka dni zwłoki może sprawić, że u niektórych ten wielki zapał zostanie trochę ostudzony, a w połączeniu z jakimś zdarzeniem losowym (choroba, niespodziewana wizyta etc.) może cofnąć do myślenia, czy rzeczywiście warto tak poważnie traktować ten angielski. No dobrze, jest poniedziałek. Zaczynamy. Przed nauką dobrze byłoby coś zjeść, bo wiadomo, że z pustym żołądkiem źle się uczy i myśli tylko o jedzeniu. Ooo, lodówka pusta po weekendzie, no tak, trzeba szybciutko skoczyć do sklepu. To zajmie co najwyżej pół godzinki. W kolejce do kasy spotykam znajomego/znajomą i opowiadamy o minionym sylwestrze. Nie zdążyliśmy o wszystkim pogadać, ale znamy swoje numery telefonów, więc na pewno się niedługo zdzwonimy. No, jestem w domu, zjadłem małe co nieco. Czas na naukę. Zaraz, zaraz, szepce Ciemek, może by tak wysłać smsa do znajomego/znajomej ze sklepu i od razu umówić się na weekend, zanim zaplanuje sobie coś innego. Wymiana smsów zabrała pół godziny, bo przecież nie dało się skupić na nauce, oczekując z niecierpliwością odpowiedzi, zwłaszcza że parę szczegółów należało dograć, a tego nie dało się zrobić w jednej wiadomości. Sprawa załatwiona, najwyższa pora otworzyć książkę. Czas Present Perfect. John has bought a new camera. Ano właśnie, niedługo wyjazd na ferie, a mi się aparat fotograficzny popsuł. Trzeba by sprawdzić w Internecie, czy jest coś odpowiedniego dla mnie. O, jak dużo różnych modeli. I co tu wybrać? Od czego są opinie użytkowników i porady ekspertów?! Trzeba je znaleźć i przeczytać, aby mieć właściwy obraz sytuacji. Co się tak ciemno jakoś zrobiło za oknami? Aha, przecież to zima i dzień krótki, to i szybko ciemno się robi. Jak to, już jest godzina 22??? Nie, no o tej porze to ja się już niczego nie nauczę. Poza tym jakiś taki zmęczony chyba jestem i znów się głodny zrobiłem...

    Z pewnością zauważyłeś, że doskonałym orężem Ciemka w sabotowaniu Twoich działań jest rozproszenie. Ta niezwykle skuteczna technika działa niemal na każdego. Zawsze coś nam przyjdzie do głowy, bez względu na czas i porę roku, a skojarzenia to fantastyczna cecha ludzkiego mózgu, którą Ciemek wykorzystuje do perfekcji. Ciemek będzie Cię ciemiężył, nieustannie podsuwając Ci różne myśli, potrzeby i błahe zadania, niezwiązane z podjętym działaniem. Może Cię wpuścić w szukanie czegoś, co pozornie mogłoby Ci się przydać podczas nauki (np. jakieś zdanie, które kiedyś gdzieś zapisałeś i być może mógłbyś je użyć do pisanego właśnie wypracowania).

  4. Technika wyjątku.

    Ciemek zapewne położył już 90% śmiałków, którym przyszły do głowy wielkie plany i to nie tylko te, które dotyczyły nauki angielskiego. Ciemek jest wytrwały i tak naprawdę nigdy się nie poddaje. Przed nim najtrudniejsze wyzwanie. Ma do pokonania największych twardzieli. Wydawać by się mogło, że Ciemek przegrywając kilka bitew na skutek braku efektu po zastosowaniu trzech poprzednich technik, przegrał całą wojnę, bo jego przeciwnik opracował całkowicie wykonalny plan, uczy się małymi porcjami i nie daje się zbytnio rozpraszać. Niestety i dla nich Ciemek ma coś wyjątkowego - technikę wyjątku. Ciemek będzie z Ciebie dumny, że tak konsekwentnie realizujesz swój plan, poklepie Cię po plecach na znak uznania Twoich osiągnięć i będzie gratulował Ci siły charakteru. Tak, Ciemek jest mistrzem ściemniania. Po takich komplementach na pewno poczujesz się silny. I wtedy prawdopodobnie zdarzy się coś losowego - jakaś niedyspozycja, ostatni odcinek Twojego ulubionego serialu, wielki finał jakieś imprezy sportowej, kilkudniowy wyjazd etc. Jesteś głęboko przekonany, że masz niesłychanie silną wolę, której zazdrościł Ci wielokrotnie Ciemek, więc bez większego wahania odpuszczasz sobie jeden lub kilka dni nauki. Wiesz przecież, że to tylko pojedynczy wyjątek i po tej przerwie wrócisz do rytmu. Następnego dnia po zakończeniu serialu na antenę może wejść w czasie, w którym Ty masz zaplanowaną sesję nauki, nowy serial, a Ty chciałbyś tylko zobaczyć, czy jest równie dobry co poprzedni. Po powrocie z kilkudniowej wycieczki może dopaść Cię jakieś przeziębienie. To są oczywiście normalne sytuacje i nie byłoby się czym przejmować, gdyby nie Ciemek. Jego argument zawsze będzie ten sam. Skoro wczoraj sobie odpuściłeś i nic się nie stało, to dziś też możesz, bo masz katar i boli Cię głowa, bo wyskoczyło Ci coś ważnego, bo jutro jest sprawdzian z matematyki, bo musisz posprzątać w związku z wizytą kolegi/koleżanki, bo... W pułapce wyjątków ginęli najwięksi.

Jak radzić sobie z Ciemkiem?

Ciemka nie możesz pokonać ani zwalczać go siłowo, bo jest nierozerwalną częścią Ciebie. Im bardziej będziesz na niego napierał i próbował go zniszczyć, tym bardziej zaciekle będzie Cię atakował. W tej walce ucierpiałoby tylko Twoje zdrowie psychiczne. Co zatem możemy zrobić? Są trzy sposoby:

  1. Działać tak, aby nie zaalarmować Ciemka, czyli wykorzystać np. technikę Kaizen.
  2. Gdy Ciemek przystąpi do pracy, osłabisz jego działania, gdy uświadomisz sobie, że to właśnie on próbuje swoich sztuczek na Tobie. Uśmiechniesz się wtedy w duchu, że go przyłapałeś na gorącym uczynku, i bez większych problemów zajmiesz się realizacją planu. Bądź zawsze świadomy tego co robisz, a Ciemek nie przejmie nad Tobą kontroli.
  3. Sprawić, aby Ciemek z Tobą współpracował. Jak to zrobić? Jest kilka technik, o których napiszę w tym roku, bo mam takie postanowienie noworoczne :) Jak pisałem wyżej, Ciemka nie pokonasz. Od czasu do czasu na pewno Cię przechytrzy, a warto też świadomie pozwolić mu czasem wygrać. Dobrze to wpłynie na Waszą współpracę. Co ciekawe, im człowiek inteligentniejszy, tym bardziej wyrafinowanymi technikami dysponuje Ciemek. Nieraz pewnie słyszałeś i być może dziwiłeś się, że właściciele dużych koncernów i przedsiębiorstw, czy ogólnie mówiąc ludzie, którzy osiągnęli wielkie sukcesy, to nie są zazwyczaj osoby najbardziej inteligentne. Zgadnij dlaczego? :)

Spis tematówPoprzedni tematNastępny temat

Komentarze do tego tekstu możesz znaleźć na forum.

© 2004-2017 Jacek Tomaszczyk & Piotr Szkutnik