Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu usprawnienia korzystania z jego zasobów oraz w celach statystycznych. Jeśli nie zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek w pamięci komputera, zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.
isel.pl - Angielski na poważnie

Metoda ISEL – System kształcenia

Języków obcych można uczyć się w szkołach, na kursach, korepetycjach i konwersacjach. Omówmy poszczególne formy kształcenia, aby porównać ich zalety i wady.

Nauka w szkole

Języki obce zajmują coraz wyższą pozycję w nieformalnej hierarchii przedmiotów szkolnych. Wiąże się to z koniecznością zdawania egzaminów (matura, egzaminy wstępne na studia), ubiegania się o pracę, nawiązywania w przyszłości kontaktów biznesowych z zagranicznymi partnerami, chęcią podróżowania, itp. System kształcenia językowego stał się również ważnym elementem w akcjach promujących szkołę. Na przykład, absolwenci gimnazjum mają możliwość wyboru szkoły, w której będą kontynuować naukę, więc dyrektorzy liceów starają się, aby na różne sposoby przyciągnąć do swoich szkół odpowiednią liczbę przyszłych uczniów. Nie ma chyba lepszej zachęty niż zapewnienie uczących się o odpowiednim poziomie nauczania języków obcych i informatyki.

Języków obcych uczymy się w szkole podstawowej, gimnazjum i liceum. Czy system nauczania w tych szkołach działa efektywnie? Można mieć co do tego wątpliwości. Skala pozaszkolnej edukacji językowej dzieci i młodzieży wyraźnie wskazuje, że obecny system nie zapewnia właściwego poziomu nauczania. Nie wiadomo, czy liczne kursy i korepetycje są tylko uzupełnieniem wiedzy, czy może raczej przejmują obowiązki szkół. Dlaczego szkoły nie są w stanie nauczać efektywnie języków obcych? Oto główne przyczyny:

  1. Niewystarczająca liczba godzin. 2-3 lekcje tygodniowo to zdecydowanie za mało. Nauczyciele, starając się realizować napięty program nauczania, nie mają czasu na rzetelne powtórki, które są przecież podstawą nauki języka.
  2. Brak koordynacji między programami nauczania w szkole podstawowej, gimnazjum i liceum. Może zdarzyć się, że w każdej z tych szkół będzie nauczany inny język, co spowoduje, że uczeń tak na naprawdę nie opanuje żadnego. Inną bardzo niekorzystną sytuacją jest nauka tego samego języka od podstaw w każdej ze szkół. To z kolei sprawia, że uczeń przez wiele lat pozostaje na tym samym, podstawowym poziomie, a taki brak postępu może go skutecznie zniechęcić do nauki.
  3. Zbyt duża liczba uczniów na zajęciach. Nierzadko grupy na lekcjach języków obcych liczą po 20 lub więcej osób. Wówczas przed nauczycielem stoi trudne zadanie, by utrzymać zainteresowanie wszystkich uczniów, tak aby każdy z nich mógł brać aktywny udział w zajęciach. Gdy lekcje nie są dobrze przygotowane i nauczyciel przestaje panować nad sytuacją w klasie, mogą pojawić się dodatkowo problemy z dyscypliną.
  4. Niska motywacja. Motywowanie uczniów do nauki jedynie poprzez stawianie złych lub dobrych ocen nie należy do najskuteczniejszego sposobu zachęcania młodych ludzi do sumiennej nauki. Oczywiście formalne ocenianie postępów w nauce jest ważnym czynnikiem w dydaktyce, ale nie może być jedynym źródłem motywacji. W przypadku zbyt dużej liczby osób na zajęciach i bezradności nauczyciela, lekcje są po prostu nudne, a nic tak nie niszczy motywacji i ducha nauki jak nuda!
  5. Niskie wynagrodzenie nauczycieli. Z powodu niskich zarobków nauczyciele są zmuszeni do szukania dodatkowych etatów w innych szkołach, prowadzenia kursów, udzielania korepetycji lub przyjmowania zleceń na tłumaczenia. Te dodatkowe zajęcia powodują ich przemęczenie, co nieraz objawia się wyraźnym brakiem zapału do efektywnej pracy. Nie trzeba chyba nikogo uświadamiać, jaki wpływ na ucznia ma widok nauczyciela, któremu nic się nie chce.
  6. Nieodpowiednie podręczniki. W szkołach wykorzystywane są głównie podręczniki zagraniczne, które na ogół nie zawierają tłumaczeń ani opisów gramatycznych po polsku. Takie książki całkowicie uzależniają uczniów od nauczyciela, co sprawia, że w przypadku gdy uczeń opuści kilka zajęć (np. z powodu choroby), ma on problemy z samodzielnym nadrobieniem materiału. Musi nauczyć się tego sam, dowiedzieć się od kolegów lub szukać pomocy gdzie indziej, bo przecież na lekcji nie ma na to czasu.

Lektoraty na studiach

Na studiach wyższych sytuacja wcale nie przedstawia się lepiej niż w szkole średniej. Studenci zwykle uczęszczają na zajęcia językowe raz w tygodniu. W zależności od rozkładu tych zajęć na poszczególnych latach są to 2 lub 4 lekcje tygodniowo. To naprawdę niewiele. Problem jest tym większy, że dla studentów ważniejsze od języków obcych są inne przedmioty, dla których przyszli na studia. Nie ma się co dziwić, że student biologii czy matematyki będzie skupiał wszystkie siły na przedmiotach kierunkowych, a nie na języku angielskim. Wiadomo, że usunięcie studenta ze studiów na kierunkach niefilologicznych z powodu problemów z zaliczeniem języka obcego jest raczej niespotykane. Gdy po kilku latach wytężonej pracy studenci mają trochę mniej nauki i chcieliby zająć się językiem, wtedy nie ma już lektoratów.

Sytuacja wygląda trochę lepiej na studiach ekonomicznych, zwłaszcza na lepszych uczelniach prywatnych. Liczba godzin lektoratów jest tu zdecydowanie większa, a związek ekonomii z językiem angielskim jest na tyle silny, że motywacja studentów do nauki jest o wiele większa niż np. motywacja studentów kierunków technicznych. Jeśli chodzi o studia zaoczne, zarówno w uczelniach państwowych, jak i prywatnych, nauczanie języka należy postrzegać w kategoriach żartu, bo jak inaczej rozumieć "naukę" w wymiarze 2 lekcji na 2 tygodnie.

Kursy językowe

Alternatywą dla kulawego systemu nauczania w szkołach są kursy językowe. Na ich korzyść przemawiają na ogół lepsze warunki uczenia się (małe grupy, przyjemna atmosfera na zajęciach). Niestety, to wszystko. Głównym problemem kursów jest rozpad grup po krótkim czasie od rozpoczęcia zajęć. Zwykle po paru tygodniach liczebność grupy spada o połowę, a po dwóch miesiącach zostaje już tylko jedna trzecia uczestników. Prowadzi to do zawieszenia zajęć z powodu nieopłacalności ich dalszego prowadzenia. Nieliczni, którzy po rozpadzie grupy chcą kontynuować naukę, muszą czekać, aż będzie możliwość przyłączenia się do innej grupy, która odpowiadałaby ich poziomowi. Czasem może to potrwać wiele tygodni, a potem znów sytuacja się powtarza. Dlaczego uczący się rezygnują z kursów, skoro wydaje się, że ośrodki kursowe stwarzają lepsze warunki do nauki niż szkoły? Powodów jest kilka:

  1. Rozczarowanie. Pomimo obietnic nauczenia się języka w kilka tygodni i zapewnień o skuteczności "nowatorskich" metod, uczący się nie widzą wyraźnych postępów, a nauka wcale nie przebiega szybko, skutecznie i bez wysiłku. Reklamowane w ulotkach nowoczesne pomoce dydaktyczne często ograniczają się do zużytego magnetofonu i starego telewizora.
  2. Zróżnicowany poziom znajomości języka. Niezwykle rzadko zdarza się, aby znajomość języka wszystkich uczących się w 8-10 osobowej grupie była na takim samym poziomie. To zróżnicowanie powoduje, że albo osoby mniej zaawansowane nie nadążają za resztą grupy, albo ci "lepsi" nudzą się, bo poziom zajęć jest dostosowany do najsłabszych. W obu przypadkach część grupy jest niezadowolona z zajęć, co prowadzi do rezygnacji z kursu.
  3. Brak dyscypliny. Na kursach panuje zazwyczaj przyjemna atmosfera, której nauczyciele nie chcą psuć przez rygorystyczne egzekwowanie wiedzy. Gdy uczący się nie odrabia zadań i nie jest przygotowany do zajęć, stawia nauczyciela w trudnej sytuacji. Jakiekolwiek represje mogą skończyć się rezygnacją ucznia z kursu. Nauczycielowi grożą wówczas nieprzyjemności lub nawet zwolnienie z pracy z powodu odstraszania klientów i narażania placówki na straty finansowe. Niestety, bez utrzymywania odpowiedniej dyscypliny, która jest jednym z czynników wpływających na poziom motywacji, nie można oczekiwać zadowalających rezultatów nauczania.
  4. Odpłatność. W przeciwieństwie do szkół państwowych za naukę na kursach trzeba płacić. Ceny wahają się w granicach 8-15 zł za lekcję w zależności od liczby osób w grupie oraz od renomy szkoły językowej. Miesięcznie jest to wydatek 120-240 zł. Takich kwot wprawdzie nie można uznać za wygórowane, ale jest to niewątpliwie jakiś uszczerbek w domowym budżecie. Dla rodzin o bardzo niskich dochodach ceny kursów mogą uniemożliwić kształcenie dzieci tym systemem. Pozostaje wówczas wciąż bezpłatna nauka w szkole i samodzielne zdobywanie wiedzy w domu. Wbrew pozorom może to przynieść zaskakująco dobre rezultaty.

Powyższe uwagi dotyczą również zagranicznych kursów językowych. W tym przypadku opłaty za naukę sięgają kilku tysięcy złotych za miesiąc. Nauczyciele w Polsce zgodnie twierdzą, że nie znają nikogo, kto by się nauczył języka na wakacyjnych kursach za granicą. Niewątpliwie takie wyjazdy językowe są świetną zabawą i dobrym wypoczynkiem, ale niech nikt nie myśli, że są receptą na szybkie i bezbolesne opanowanie języka. Mogą one być jedynie formą nagrody za dobrą naukę angielskiego w Polsce - z pewnością przyczyni się to do zwiększenia motywacji, pozwalając przy okazji porównać wiedzę z rówieśnikami z innych krajów.

Korepetycje

Korepetycje uznawane są za jedną z najlepszych form dokształcania. Pozwalają szybko nadrobić zaległości, powtórzyć materiał obowiązujący do egzaminów i utrwalić zdobytą wiedzę. Główną przyczyną tego jest fakt, że nauczyciel może poświęcić uczniowi więcej czasu niż to ma miejsce w szkole czy na kursach. Z uwagi na indywidualny charakter zajęć nie ma problemu z nadrabianiem nieobecności, niedopasowaniem poziomu nauczania i rozpadem grupy. Niestety, nie ma rzeczy doskonałych, więc również korepetycje mają swoje wady. Pierwsza z nich to cena lekcji. Trzeba liczyć się z wydatkiem 40-80 zł za godzinę nauki. Druga wada to brak możliwości porozumiewania się podczas zajęć z innymi uczącymi się. U podstaw nauki języka leży potrzeba komunikacji z innymi ludźmi, wymiana doświadczeń i poglądów, dzielenie się radością i problemami. Bardzo trudno jest uczniowi nawiązać równorzędny kontakt z nauczycielem przede wszystkim ze względu na różnicę wieku i oficjalną relację uczeń-nauczyciel.

Konwersacje

Konwersacje, czyli luźne rozmowy z nauczycielem, mogą być realizowane w szkołach, na kursach i korepetycjach. Często uważa się, że jest to najlepszy sposób, aby nauczyć się płynnie mówić po angielsku. Wielu uczących się wierzy, że języka obcego najlepiej nauczą nas native speakers1, którzy "specjalizują się" w prowadzeniu konwersacji. U podstaw tej wiary leży przekonanie, że skoro oni znają ten język doskonale, bo całe życie się nim posługują, to uczeń bez problemów przejmie od nich tę umiejętność. Niestety, nikt nam nie może tak po prostu przekazać swoich umiejętności, a nie ma się też co łudzić, że opanujemy idealny angielski akcent (jest to niezwykle trudne, ponieważ naturalny proces kształtowania się naszych narządów mowy do wypowiadania specyficznych dla danego języka głosek został już zakończony we wczesnym dzieciństwie).

Analizując konwersacje jako formę nauki, koniecznie należy dokonać rozróżnienia między konwersacjami, które odbywają się w kilkunastoosobowych grupach (jak np. w szkole) od konwersacji, w których bierze udział tylko uczeń i nauczyciel (jak np. w popularnych ostatnio rozmowach na Skypie).

Zajęcia konwersacyjne w dużych grupach mogą być jedynie dodatkiem do standardowej nauki z podręczników, ponieważ – jak się okazuje w praktyce – pozwalają w niewielkim stopniu poćwiczyć opanowane wcześniej słowa i wyrażenia, nie ucząc niczego nowego. Dlaczego? Podczas konwersacji nauczyciel podaje jakiś temat, po czym każdy może zabrać głos w dyskusji. Takie dyskusje są zwykle zdominowane przez osoby z lepszą znajomością języka oraz te, które nie boją się publicznego popełniania błędów. Pozostałe osoby, które zwykle stanowią większość grupy, w ogóle nie angażują się w zajęcia i często zdarza się, że ani razu nie zabierają głosu na lekcji. Bywają też konwersacje, na których nikt z grupy nie jest w stanie niczego powiedzieć na temat wymyślony przez prowadzącego, bo temat jest albo straszliwie nudny, albo zbyt abstrakcyjny. Główne tematy konwersacji, od lat z uporem maniaka zadawane przez prowadzących, to: rasizm, feminizm, homoseksualizm, aborcja, eutanazja, kara śmierci, terroryzm itp. Spróbujcie bez przygotowania powiedzieć coś płynnie po polsku na któryś z powyższych tematów. Jest to naprawdę trudne zadanie, mimo że od urodzenia posługujecie się językiem polskim. W szkole i na kursach nie ma możliwości nauczenia się języka tylko przez konwersacje. Jeśli ktoś chciałby ograniczyć swoją naukę wyłącznie do tej formy zajęć, to będzie przypominał sportowca, który bierze udział tylko w zawodach i turniejach, a nie odbywa regularnych treningów.

Inaczej sytuacja przedstawia się w przypadku indywidualnych konwersacji, w których mamy rozmówcę tylko dla siebie. Po pierwsze, mamy możliwość samodzielnego wyboru interesującego nas tematu. Po drugie, będąc sami na lekcji, musimy wykazywać się aktywnością (milczenie byłoby niezręczne), którą cały czas wspiera nauczyciel – podpowiadając słowa, zadając dodatkowe pytania etc. Nie musimy się też wstydzić popełniania błędów, ponieważ nikt nas nie słyszy. Takie konwersacje mogą być prowadzone zarówno przez polskich nauczycieli, jak i native speakerów. Zajęcia z obcokrajowcami mają dodatkową zaletę, ponieważ pozwalają nam sprawdzić, czy nasza wymowa jest zrozumiała dla rodowitego Anglika czy Amerykanina. Polski nauczyciel, znając typowe błędy popełniane przez Polaków, niemal zawsze zrozumie, o co nam chodzi. Obcokrajowiec – niekoniecznie.

Przeczytaj także: Nauka z native speakers


1 Osoby, dla których język angielski jest językiem ojczystym. Pod tym pojęciem rozumie się najczęściej cudzoziemców uczących swojego ojczystego języka w innych krajach.

Spis treściPowrót

© 2004-2018 Jacek Tomaszczyk & Piotr Szkutnik